Cook with Gunther und Hilde or die

Ten blog nie jest kontynuacją naszego sławetnego bloga o przygodach gunthera i hilde. jednakże dotyczy tych samych osób. powstał tylko po to aby wyciąć wszystkich fake ass kucharzy na całym świecie i aby nasze pomysły na gotowanie zawitały w każdym domu. a tak na prawdę to robimy dużo jedzenia i czasem nawet nam smakuje. jednakże często zapominamy co robiliśmy dobrego i ten blog jest po to żeby nie zapomnieć. przepisy często są żywcem rżnięte z internetu lub książek kucharskich, czasem wymyślamy coś sami, a czasem tylko tuningujemy formułę. w każdym razie znajdą się tu tylko same przepisy na paszę, może czasem jakaś krótka modlitwa...

sobota, 9 października 2010

Sałatka z gruszką

1 sałata lodowa
serek pleśniowy pokrojony w kostkę (jaki kto lubi, ja używam różnych, wydaje mi się, że większość pasuje. moim zdaniem najlepszy jakikolwiek niebieski)
1 gruszka pokrojona w kostkę
spora garść orzechów włoskich

oliwa, kilka kropli cytryny + przyprawy

Sałatę pokroić, wrzucić do miski. Orzechy uprażyć na patelni. Dodać i wymieszać wszystkie składniki. Polać sosem.

Często ostatnio pojawia się ta sałatka na naszym stole i wszystkim pasuje. Ponadto, żeby nie było nudy - podlega modyfikacjom. Można dodać suszone pomidory / winogrona / prażony sezam w różnych konfiguracjach, zawsze dobrze wyjdzie.

Gruszka zainspirowała :)

środa, 29 września 2010

Bitki wołowe

Bitki wołowe. Jak to pięknie brzmi!
G: Kochanie co dziś na kolację?
H: Bitki wołowe!
G: Jakie to szczęście!

0,5 kg wołowiny
3 cebule
3 ząbki czosnku
kieliszek czerwonego wina
3 łyżeczki przecieru pomidorowego
liść laurowy
ziele angielskie
tymianek
pieprz ziołowy
zioła prowansalskie
kolendra
oliwa
sól
pieprz

W garnku najlepiej z grubym dnem rozgrzać oliwę. Cebulę pokroić w tzw piórka i wrzucić do gara. Mięso pokroić na kotlety. Tłuczkiem do mięsa tłuc z każdej strony. Jak cebula się zeszkli dorzucić mięso. Dodać przyprawy. Dusić przynajmniej 1,5h a najlepiej jeszcze dłużej, aż mięso będzie miękkie. W trakcie dodać przecier pomidorowy. Można też dodać paprykę czerwoną pokrojoną w paski.

Zupa dyniowa

Jesień, pada i zimno. Fu..

Jedyną dobrą stroną jesieni są jej super skarby i należy ich używać póki sezon trwa. Np. pani Dynia. Na poprawę humoru i rozgrzanie zimnej łydki. Nawet Gunther się posili choć zup zwykle nie tyka.

Proporcje jak dla armii, bo nas w domu dużo.

2,5kg obranej dyńki pokrojonej w kostkę
4-5 ziemniaków pokrojonych w kostkę
2-3 cebule
korzeń imbiru około 4 cm
4 ząbki czosnku
2 litry wywaru z warzyw (dla leniwych może być z kostki rosołowej)
curry
kumin
kurkuma
papryka słodka
oliwa
sól
pieprz
śmietana

Rozgrzać oliwę w garnku, dodać cebulę. Jak się zeszkli dodać dynię i ziemniaki. Troszkę poddusić, niech lekko zmięknie. Zalać wywarem z warzyw i dodać resztę składników poza śmietaną (przyprawy wg upodobań). Gotować aż się ugotuje, czyli jak ziemniaki przestaną być surowe będzie ok. Wyciągnąć mikser i zmiksować. Jak ktoś lubi, można dodać śmietanę.

czwartek, 15 lipca 2010

Sernik Pancernik na zimno z owocami

Spód z kruchego ciasta:

Ciasto zwykle robię na oko więc proporcje składników mogą się zmieniać. Oczywiście ciasto bezglutenowe można zamienić na zwykłe ciasto kruche z białej mąki.
80 gr migdałów zmielonych najdrobniej jak się da
0,5 szklanki mąki ryżowej
0,5 szklanki płatków owsianych także zmielonych drobno
cukier waniliowy
1 łyżka zwykłego cukru
1,4 kostki masła

Składniki wymieszać ze sobą i uformować ciasto. Wyłożyć nim spód okrągłej balchy posmarowanej masłem. Wrzucić do piekarnika na ok 15 min na 180 stopni. Wyciągnąć i poczekać aż się wystudzi.

Masa serowa:
1kg zmielonego serka białego im bardziej delikatny, tym lepszy. Dobrze też żeby nie był zbyt tłusty. Robiłam też z serkiem homogenizowanym i wyszło przepysznie.
300 ml śmietanki 30%
1/3 szklanki mleka
3 łyżki żelatyny
0,5 szklanki wiórków kokosowych
cukier waniliowy
0,5 szklanki cukru pudru
(przepis na masę serową znalazłam kiedyś na jednym z opakowań jakiegoś serka, ale nie pamiętam firmy. Zmodyfikowałam po swojemu i jest ekstra.

+galaretka i owoce na wierzch

Podgrzać mleko i rozpuścić w nim żelatynę. Dodać kilka łyżek sera i dobrze wymieszać. Śmietankę ubić na bitą śmietanę. Śmietanę i żelatyną wymieszać z serem, dodać cukier i wiórki kokosowe. Wymieszać dobrze, ale w miarę delikatnie, żeby masa pozostała puszysta. Wylać do formy, na upieczony wcześniej spód ciasta.

Na wierzchu ułożyć owoce. Najlepiej, moim zdaniem, wjeżdżają maliny, truskawki, jagody, porzeczki, jeżyny.... w dowolnej konfiguracji :) Owoce zalać chłodną, lekko stężałą galaretką. Wstawić do lodówki na kilka godzin. Po wyjęciu z formy sernik wygląda na prawdę okazale. Jak zrobię zdjęcie to zaktualizuję.

Omlet Pancernika

Śniadanie, które nigdy mi się nie znudzi!
(dla 2 osób)
4 jajka
2 łyżki jogurtu naturalnego
5 łyżek otrębów owsianych
1 duża cebula
3 pieczarki
1 mała papryka
Garść pestek słonecznika
Natka pietruszki
Przyprawy

Cebulę zeszklić na patelni, dodać pieczarki i paprykę, podsmażyć, aż zrobią się miękkie. Przyprawić (ja najczęściej dodaję pieprz ziołowy, zioła prowansalskie lub oregano) W misce rozbełtać jajka, dodać wszystkie pozostałe składniki, te z patelni też. Dobrze wymieszać i wlać na rozgrzaną patelnię. Przykryć i smażyć na wolnym ogniu kilka minut, z dwóch stron.

Dobry omlet wychodzi też z
-pomidorami i bazylią
-ze szpinakiem i serem białym
-z szynką i pieczarkami lub jak kto lubi :) każdy dobry

środa, 31 marca 2010

budyń, galaretka, mrożone owoce

Dwa proste i szybkie desery. Wszyscy znają, chyba wszyscy lubią.

Galaretka z owocami i kremem z serka mascarpone

1 opakowanie owoców mrożonych (jakie kto lubi), albo ok 400 gram świeżych jeśli jest sezon na np truskawki. O tej porze roku lepiej mrożone.
2 banany
2 galaretki (ja lubię wszystkie czerwone)
1 serek mascarpone (400gram)
1 śmietanka kremowa (300ml)
płatki migdałowe

Wrzucam do miski owoce, nie rozmrażam ich, bo wtedy puszczają sok. Dorzucam do nich banany pokrojone w plastry. Zalewam galaretką. Wstawiam do lodówki, aby galaretka się ścięła. Jeśli użyjesz mrożonki nastąpi to na prawdę szybko.
Krem:
Ubijam bitą śmietanę. Dodaję ok 2 łyżki cukru pudru i serek mascarpone. Delikatnie ubijam aż wszystko dokładnie się wymiesza. Dodaję płatki migdałowe. Jak już galaretka się ładnie zetnie wykładam na nią masę. Szkoda, że nie mam chwilowo aparatu, bo zrobiłabym zdjęcie. Wygląda apetycznie.

Budyń waniliowy z malinami

2 opakowania budyniu waniliowego
1 litr mleka (używam sojowego, albo ryżowego, niesłodzonego)
1 opakowanie mrożonych owoców, ja najbardziej lubię maliny, ale mieszanka też wjeżdża dobrze.

Gotuję budyń (wg przepisu z opakowania) rozlewam do 4 salaterek. Do rondelka wrzucam owoce i podgrzewam aż się roztopią i zamienią się prawie w sos. Jeśli są to owoce inne niż maliny dodaję troszkę soku malinowego.

Budyń polewam sosem. Pycha!

Indyk duszony w ajwarze

Ajwar to jest gość. Wymyślili go na Bałkanach. Jest on pastą w której skład wchodzi głównie bakłażan, papryka, pomidor i ocet. Moja mama często dodawała do gulaszu. Mniam mniam mniam. Ja osobiście mogę zjeść pół słoika łyżką na surowo, a drugie pół jak nikt nie widzi, w ukryciu, bo to trochę głupio zjeść tak cały słoik ajwaru na raz.

A jak nie łyżką go zjem to robię z nim na przykład tak:

0,5 kg piersi indyka
2 cebule
1 czerwona papryka
czosnek (3 ząbki)
kilka pieczarek
papryka ostra mielona
pieprz
sól

Cebulę kroję w piórka. Wrzucam na patelnię. Indyka kroję na "plastry" ok 2cm grubości. Jak cebula się zeszkli dorzucam do niej indyka, a na niego wyciskam przez praskę czosnek. Następnie kroję paprykę również w piórka, dorzucam do indyka. Szatkuję pieczarki, dodaję do reszty. Czekam kilka minut aż się poddusi i dodaję ajwar, przynajmniej pół dużego słoika :))) ale zwykle nawet więcej bo ja ajwar bardzo lubię. Doprawiam pieprzem, solą oraz papryką ostrą w ilości odpowiedniej dla podniebień konsumentów. Duszę kolejne 10-15 min i gotowe. Dobrze wjeżdża z kiszonym ogórkiem bądź kapustą. Gutek je z ziemniakami, moja mama często robiła nam do takich rarytasów knedliki.

Ave ajwar!

sobota, 27 lutego 2010

Tarta czekoladowo-truflowa

Ciasto
100 gr masła o temperaturze pokojowej
50 gr brązowego cukru muscovado
3 żółtka
160 gram mąki ryżowej
30 gram mąki amarantusowej
40 gram mąki ziemniaczanej
20 gram kakao

Utrzeć masło z cukrem, aż stworzy puszystą masę. Następnie dodać żółtka, ucierać dalej. Dodać 3 mąki i kakao. Utworzyć masę. Ponieważ ciasto nie zawiera normalnej mąki, jest dużo bardziej kruche i może się troszkę rozpadać. Ciasto przełożyć do miski i wrzucić do lodówki na około godzinę. Kiedy ciasto będzie już chłodne, wykładamy nim wysmarowaną masłem i posypaną mąką ryżową formę. Wrzucamy na 10-15min do piekarnika nagrzanego do 175 stopni.

Masa czekoladowo-truflowa
240 gram dobrej czekolady gorzkiej 70%
170gram masła
50 gram brązowego cukru
60ml mocnej kawy
4 jajka
30ml whiskey

W misce przygotować połamaną na małe kawałki czekoladę. W garnuszku z grubym dnem roztopić masło razem z cukrem,kawą i whiskey, delikatnie zagotować, polać tym czekoladę i zostawić na około 2 minuty, w tym czasie czekolada się roztopi. Delikatnie wymieszać aż stworzy jednolitą masę. Jajka dodawać pojedynczo jednocześnie szybko mieszając. Utworzona w ten sposób masę przelać na tartę, wstawić do piekarnika na 10 min, następnie poczekać aż wystygnie.

Czekoladowa warstwa wierzchnia
120gram gorzkiej czekolady 70%
1/3 kubka ubitej śmietanki 30%
2 łyżeczki masła

Bitą śmietanę roztopić razem z masłem i polać czekoladę połamaną na kawłki, poczekać 2 min aż się roztopi, wymieszać i polać tym wystudzoną tartę. Wrzucić do lodówki na kilka godzin.

Przepis zaczerpnięty z Tartalette, ale zmodyfikowany po mojemu. Myślę, że następnym razem zmienię jeszcze składniki masy czekoladowej, masło zamienię na śmietankę, bo efekt końcowy jest zadowalający, nawet bardzo, ale ciasto jest strasznie ciężkie. Śmietanka na pewno sprawi, że będzie troszkę lżejsze.

wtorek, 23 lutego 2010

Warzywa po bombajsku


Dziś usłyszałam, że "jak Hilde wchodzi do kuchni to od razu wali Bombajem..." nie wiem czy to był komplement, ale faktycznie coś w tym jest.

Nie zdążyłam zrobić zdjęcia, bo byłam głodna i nie udało mi się odroczyć gratyfikacji :) ale gotowe wygląda kolorowo i apetycznie.

1 papryka żółta
1 papryka czerwona
2 cukinie
250 gram fasolki szparagowej
2 marchewki
orzechy nerkowca
płatki migdałowe
2,5 cm kawałek imbiru
2 ząbki czosnku
3 cebule dymki
szczypiorek
łyżeczka kminu rzymskiego
szczypta gałki muszkatałowej
łyżeczka curry
łyżeczka kurkumy
łyżka przecieru pomidorowego
sos sojowy
3 łyżki jogurtu naturalnego
3 łyżki oliwy
szczypta soli

Warzywa, poza szczypiorkiem, pokroić w słupki, zmieszać w misce razem z przyprawami, wyciśniętym przez praskę czosnkiem i startym imbirem i odstawić do lodówki przynajmniej na godzinę. Rozgrzać oliwę najlepiej w woku i wrzucić warzywa. Smażyć aż zrobią się miękkie, nie trwa to długo, kilka minut. Dorzucić prażone orzechy, doprawić sosem sojowym i przecierem. Dodać jogurt. Jak już wszystko dobrze się przesmaży, na koniec dodać pokrojony szczypiorek. Ja wciągam takie bez dodatków, ale z ryżem basmati na pewno dobrze przysiada.

piątek, 5 lutego 2010

Pasztet pieczarkowy z ciecierzycy

500 g ciecierzycy
3-4 cebule
300g pieczarek
seler
1 duży ziemniak
pietruszka korzeń
marchewka
3 jajka
przyprawy: liść laurowy, ziele angielskie, majeranek tymianek, kolendra, kminek, sól, pieprz, papryka słodka, oregano, bazylia, zioła prowansalskie, koperek, co kto lubi

Ciecierzyce trzeba namoczyć przez około 12h w sporej ilości wody, żłopie strasznie i powiększa się przynajmniej 2 razy. Zalać świeżą wodą i gotować z włoszczyzną, ziemniakiem i przyprawami "zupnymi" przez około 1,5h. W tym czasie można zeszklić cebulę i dodać do niej pieczarki, z pieczarkami smażyć nie dłużej niż 5min. Do cebuli dodać resztę przypraw, tak "od serca",bo soczewica tak jak soja mocno chłonie. Odcedzić Cieciorkę, wyjąć liście laurowe i ziele angielskie. Dorzucić cebulę i pieczarki, zmiksować. Ubić jajka, wymieszać dobrze z masą pasztetową. Wylać na wysmarowaną masłem i posypaną bułką tartą formę do pieczenia. Wrzucić do nagrzanego do 180 stopni piekarnika i piec około godzinę.
Ja dodatkowo na wierzch wyrównanej masy posypałam pestkami dyni, i pokroiłam cieniutko kilka plastrów masła, żeby się pasztet za bardzo nie wysuszył. Następna partia pasztetu (który znika w tempie ekspresowym) zostanie zapgrejdowana o oliwki :))) już się moczy.

czwartek, 4 lutego 2010

Indyk w sosie sojowym

Jeden z faworytów wśród dań prostych. Jak zrobić coś z niczego w szybkim tempie. I got it from my mama.

Indyk
Czosnek
Pieczarki
Sos sojowy ciemny
Makaron pene lub ryżowy gruby dla tych co nie mogą mąki

Indyka w kostkę, dodać wyciśnięty czosnek, zalać porządnie sosem sojowym. Jak jest na to czas można tak zostawić na godzinę, żeby się przegryzło. Wrzucić na rozgrzaną patelnię, podsmażyć, dodać pieczarki, po 5 min dolać jeszcze trochę sosu sojowego i wrzucić ugotowany makaron. Dobrze wymieszać, smażyć jeszcze kilka min. Jak za mało sosu można dodać więcej (ja lubię jak jest dużo). Doprawić pieprzem, ewentualnie ostrą papryką.

czas przygotowania: max 20min

wtorek, 2 lutego 2010

Pralinki

Ostatni weekend spędziłam z Anną w kuchni. Mocno urodzinowo, mocno alkoholowo i zdecydowanie zbyt słodko. Na wszelki wypadek wagę omijam jak śmierdzące jajo (chciałam napisać szerokim łukiem, ale że to blog o jedzeniu pomyślałam, że jajko będzie bardziej obrazowe). Luty okazuje się być miesiącem obfitującym w urodziny
(podobnie z resztą jak i styczeń). Zaczynając od mamy Anny (która sama powinna odpalić bloga kulinarnego) kończąc na wujku bez nogi. Ten weekend należał do mamy Anny, Oli i mnie i pralinek, które uznałyśmy za wspaniały pomysł na prezent (zrobiłyśmy ich milion) :))) KATASTROFA!

Pralinki czekoladowe z whiskey

200 g ciemnej czekolady
200 ml śmietanki kremówki
6 łyżek brązowego cukru
1-2 łyżki masła
whiskey -podobno dodaje się 2-3 łyżki, my dałyśmy prawie pół szklanki :))))
płatki kokosowe, migdały, pistacje i kakao do obtoczenia
do środka można wcisnąć migdały, orzechy laskowe i co kto lubi

Połamaną czekoladę roztopić w kąpieli wodnej (uwielbiam to poetyckie określenie). Dodać alkohol. Śmietanę ubić z brązowym cukrem, podgrzać w rądelku i dodawać do czekolady stopniowo, cały czas ubijając. Dodać masło (do jednej partii nie dodałyśmy i też wyszło, nie czułyśmy różnicy, pewnie dlatego, że czekolada sama w sobie jest tłusta i może to masło jest w sumie zbędne). Do masy dodałyśmy zmiksowane na małe kawałki migdały. Taką masę wrzucamy do lodówki, żeby zastygła (na 3-2h). Jak już zastygnie, formujemy kulki w szybkim tempie, bo masa się roztapia. Do środka kulki można wrzucić jeszcze całego migdała bądź orzecha laskowego. Kuli obtaczamy na zmianę w płatkach kokosowych, pistacjach, migdałach lub gorzkim kakao.

Pralinki z białej czekolady z rumem

240 g białej czekolady
1/4 szklanki śmietanki kremówki
1 łyżka jasnego rumu
zmiksowane migdały
płatki kokosowe, pistacje do obtoczenia

Czekoladę topimy w kąpieli wodnej, dodajemy alkohol, w przepisie jest łyżka, my oczywiście dałyśmy dużo więcej, ale przez to masa była później krnąbrna i nie chciała dobrze zastygnąć, więc jeśli ktoś chce żeby czuć było bardziej alkohol, to pewnie lepiej dodać spirytus, bo daje się go mniej i masa wyjdzie gęstsza. Dodajemy ubitą i podgrzaną śmietankę i migdały, ciągle ubijając. Gotową masę wrzucamy do lodówki na kilka godzin, potem postępujemy jak wyżej. Obowiązkowo wylizujemy miskę po masie. Mimo, że nie jestem fanem białej czekolady - polecam, niesamowite przeżycie ;)

Pralinki kawowe z brandy

150 g gorzkiej czekolady 70%
50 g śmietany kremówki 30%
75 g miękkiego masła (tu znowu dałyśmy dużo mniej)
1 łyżeczka brandy (tu znowu dałyśmy więcej)
• 10 g (około 1 pełnej łyżki) miodu (nie dodałyśmy bo się skończył)
• 2 g (około 1 czubata łyżeczka) rozpuszczalnej kawy espesso w proszku
• około 4 - 5 łyżek kakao do obtoczenia

Czekoladę roztopić w kąpieli wodnej. Śmietankę ubić i podgrzać, dodać kawę. Śmietanę ubić razem z czekoladą, dodać brandy i masło. Masę wrzucić do lodówki na kilka godzin, potem formować kulki i obtaczać w gorzkim kakao. Można też formować różne dziwne kształty, niekoniecznie kulki

Wszystkie czekoladki przechowujemy w lodówce. Przepisy zaczerpnięte z Kwestia Smaku nieco zapgrejdowane, głownie z powodu sympatii jaką się darzymy z alkoholem + nieco ujednolicone wykonanie, żeby było prościej. Czasochłonne są pralinki, ale zdecydowanie warte zachodu.

czwartek, 28 stycznia 2010

zupa brokułowo-szpinakowa

Lubię takie proste przepisy, szczególnie w środku sesji, kiedy czasu brak.
Przepis znowu z mojego ulubionego whiteplat'a
1 brokuł
2 cebule
50 gram serka filadelfia, albo jakiegos podobnego
łyżka oliwy
100gram szpinaku
100gram orzeszków nerkowca
1 litr wywaru z jarzyn, albo kostka rosołowa
pieprz, sól, gałka muszkatałowa

Celulę zeszklić na oliwie w garnku, dodać wywar i wrzucić brokuła w kawałkach. Gotować około 10min, dodać resztę składników i gotować kolejne 10min. Doprawić. Wszystko zmiksować. Gotowe.

środa, 27 stycznia 2010

pasztet sojowy


Tanie i dobre :) no i proste proste drut.
opakowanie soi (350 g)
1 średni ziemniak
1 pietruszka
1 mała marchewka
2-3 cebule
kawałek selera
1 jajko lub 2 (ja dałam jedno, ale w innych przepisach widziałam, że na taką ilość soi daje się zwykle 2, z 1 wyszło też dobrze)
czosnek (ja dałam 4 ząbki, bo lubię czosnek)
łyżka oliwy
ok łyżka masła
przyprawy (liść laurowy, ziele angielskie, tymianek, majeranek, curry, cynamon, imbir, kumin, papryka ostra, pieprz sól) w ilości dużej, proporcje w zależności od indywidualnych preferencji)
można też dodać sosu sojowego, niektórzy dodają też trochę musztardy.
można też dorzucić dla urozmaicenia różne gadżety, ja np dodałam wiórki kokosowe i pestki dyni, ale na pewno pasują też orzechy i słonecznik, rodzynki.

soja zanim się z nią cokolwiek zrobi musi sobie postać w wodzie około 12 godzin więc najlepiej ją zostawić zalaną zimną wodą na noc
Jak już namoknie, odlewamy wodę i zalewamy znowu, stawiamy na kuchence i gotujemy około 2 godziny aż dobrze zmięknie. Do tego dorzucamy wszystkie warzywa poza cebulą oraz ziele angielskie, tymianek, liść laurowy, majeranek. reszta później, ważne żeby przypadkiem nie dodać soli, podobno to źle i sól trzeba na końcu. Cebule należy zeszklić na oliwie na patelni. zeszklić - nie zbrązowić. Jak już się soja ugotuje, odlewamy wodę i wyjmujemy liść laurowy i ziele angielskie. dorzucamy cebulę, jajko i resztę przypraw. przypraw nie należy żałować bo soja nie ma za bardzo sama w sobie jakiegoś specjalnego smaku, wchłonie wszystko. następnie należy wszystko zmiksować, na końcu dodać dodatki i dobrze wymieszać. masę sojową wylać do posmarowanej tłuszczem i posypanej bułką tartą formy do pieczenia. Wyrównać, ja posypałam jeszcze na górze słonecznikiem i pestkami dyni i odrobiną masła (tarka) żeby się nie wysuszyło za bardzo. Piec około godzinę w 180 stopniach, pod przykryciem, na koniec można zdjąć pokrywkę czy folię, żeby ładnie się przyrumieniło.

wersja II

Zanim dorzuci się jajka można odłożyć część masy sojowej, zmieszać ją np. z łyżeczką koncentratu pomidorowego, wrzucić do słoika i odstawić do lodówki, bez pieczenia. do pieczywa idealne.

poniedziałek, 25 stycznia 2010

krem marchewkowo-imbirowy


Sesja sesją, ale są Adama urodziny więc Pancernik na dzisiejszą kolację gotuje, zamiast siedzieć w bibliotece i się uczyć. no, ale skoro już ugotowała i jej wyszło takie dobre to się podzieli, bo później zapomni, poza tym zawsze to jakaś wymówka, żeby te 5 min później zasiąść nad książką.

1 kg marchewki, no może trochę więcej, jak zwykle nie wiem, dużo w każdym razie.
3 ziemniaki
2 litry wywaru z warzyw
spory kawałek imbiru (jakieś 3cm)
3 średnie cebule
3 ząbki czosnku
kumin
cynamon
kurkuma
sól
pieprz
ostra papryka
1/5 kostki masła
sok z cytryny

Cebule dusić na maśle, na małym gazie, jak się zeszkli do dodać pokrojony na kawałki imbir i czosnek, potem przyprawy. po kilku minutach dodać pokrojone w kostkę ziemniaki i marchewkę. chwilę dusić, potem zalać wywarem. gotować jakieś 30-40 min aż marchewka zmięknie, następnie zmiksować i jeszcze kilka min podgotować. można podawać ze śmietaną, ja wole bez bo nie jest takie tłuste i ciężkie, ale amatorów śmietany jest pewnie więcej.


Zmiksowałam 2 różne przepisy. Na prawdę dobre wyszło więc polecam. mniam..

niedziela, 24 stycznia 2010

ciasteczka owsiane bez mąki

ciasteczka są banalnie łatwe i robi się je mega szybko.nie trzeba miec wyrzutów sumienia specjalnie, ze się jak się je zje, bo są super zdrowe i praktycznie nie mają cukru. można w nie wrzucić wszystko co wiewióry lubią najbardziej. w sam raz na wieczór z sesją.

2 jajka
Łyżka masła
ok 1 szklanka otrębów owsianych/płatków owsianych, może troszkę więcej
Bakalie (orzechy, daktyle, żurawina, słonecznik, dynia, suszone figi, morele .... co kto lubi)
mrożone owoce
2łyżeczki kakao
cynamon
banan
następnym razem dodam też kawałki czekolady
Ja wykorzystałam moje domowe musli, gdzie było trochę sezamu, siemienia lnianego, prazonego amarantusa, płatków kokosowych i pewnie czegos jeszcze)
Jeśli doda się dużo bakalii i owoców, można zapomnieć o cukrze, wychodzą wystarczająco słodkie.

Z białek ubić pianę, żółtka utrzeć z miodem/cukrem i masłem. Dodać otręby i bakalie (daktyle, morele i takie tam zmielić wcześniej), dodać pianę z białek cynamon, zmielonego banana. wszystko razem zmieszać i łyżką, albo paluchami (lepi się strasznie, ale za to później jest co wylizywać....jami) wykładamy na blachę formując ciasteczka, następnie wrzycamy do piekarnika na 180 stopni, na okolo 15min.

:)