Cook with Gunther und Hilde or die

Ten blog nie jest kontynuacją naszego sławetnego bloga o przygodach gunthera i hilde. jednakże dotyczy tych samych osób. powstał tylko po to aby wyciąć wszystkich fake ass kucharzy na całym świecie i aby nasze pomysły na gotowanie zawitały w każdym domu. a tak na prawdę to robimy dużo jedzenia i czasem nawet nam smakuje. jednakże często zapominamy co robiliśmy dobrego i ten blog jest po to żeby nie zapomnieć. przepisy często są żywcem rżnięte z internetu lub książek kucharskich, czasem wymyślamy coś sami, a czasem tylko tuningujemy formułę. w każdym razie znajdą się tu tylko same przepisy na paszę, może czasem jakaś krótka modlitwa...

sobota, 27 lutego 2010

Tarta czekoladowo-truflowa

Ciasto
100 gr masła o temperaturze pokojowej
50 gr brązowego cukru muscovado
3 żółtka
160 gram mąki ryżowej
30 gram mąki amarantusowej
40 gram mąki ziemniaczanej
20 gram kakao

Utrzeć masło z cukrem, aż stworzy puszystą masę. Następnie dodać żółtka, ucierać dalej. Dodać 3 mąki i kakao. Utworzyć masę. Ponieważ ciasto nie zawiera normalnej mąki, jest dużo bardziej kruche i może się troszkę rozpadać. Ciasto przełożyć do miski i wrzucić do lodówki na około godzinę. Kiedy ciasto będzie już chłodne, wykładamy nim wysmarowaną masłem i posypaną mąką ryżową formę. Wrzucamy na 10-15min do piekarnika nagrzanego do 175 stopni.

Masa czekoladowo-truflowa
240 gram dobrej czekolady gorzkiej 70%
170gram masła
50 gram brązowego cukru
60ml mocnej kawy
4 jajka
30ml whiskey

W misce przygotować połamaną na małe kawałki czekoladę. W garnuszku z grubym dnem roztopić masło razem z cukrem,kawą i whiskey, delikatnie zagotować, polać tym czekoladę i zostawić na około 2 minuty, w tym czasie czekolada się roztopi. Delikatnie wymieszać aż stworzy jednolitą masę. Jajka dodawać pojedynczo jednocześnie szybko mieszając. Utworzona w ten sposób masę przelać na tartę, wstawić do piekarnika na 10 min, następnie poczekać aż wystygnie.

Czekoladowa warstwa wierzchnia
120gram gorzkiej czekolady 70%
1/3 kubka ubitej śmietanki 30%
2 łyżeczki masła

Bitą śmietanę roztopić razem z masłem i polać czekoladę połamaną na kawłki, poczekać 2 min aż się roztopi, wymieszać i polać tym wystudzoną tartę. Wrzucić do lodówki na kilka godzin.

Przepis zaczerpnięty z Tartalette, ale zmodyfikowany po mojemu. Myślę, że następnym razem zmienię jeszcze składniki masy czekoladowej, masło zamienię na śmietankę, bo efekt końcowy jest zadowalający, nawet bardzo, ale ciasto jest strasznie ciężkie. Śmietanka na pewno sprawi, że będzie troszkę lżejsze.

wtorek, 23 lutego 2010

Warzywa po bombajsku


Dziś usłyszałam, że "jak Hilde wchodzi do kuchni to od razu wali Bombajem..." nie wiem czy to był komplement, ale faktycznie coś w tym jest.

Nie zdążyłam zrobić zdjęcia, bo byłam głodna i nie udało mi się odroczyć gratyfikacji :) ale gotowe wygląda kolorowo i apetycznie.

1 papryka żółta
1 papryka czerwona
2 cukinie
250 gram fasolki szparagowej
2 marchewki
orzechy nerkowca
płatki migdałowe
2,5 cm kawałek imbiru
2 ząbki czosnku
3 cebule dymki
szczypiorek
łyżeczka kminu rzymskiego
szczypta gałki muszkatałowej
łyżeczka curry
łyżeczka kurkumy
łyżka przecieru pomidorowego
sos sojowy
3 łyżki jogurtu naturalnego
3 łyżki oliwy
szczypta soli

Warzywa, poza szczypiorkiem, pokroić w słupki, zmieszać w misce razem z przyprawami, wyciśniętym przez praskę czosnkiem i startym imbirem i odstawić do lodówki przynajmniej na godzinę. Rozgrzać oliwę najlepiej w woku i wrzucić warzywa. Smażyć aż zrobią się miękkie, nie trwa to długo, kilka minut. Dorzucić prażone orzechy, doprawić sosem sojowym i przecierem. Dodać jogurt. Jak już wszystko dobrze się przesmaży, na koniec dodać pokrojony szczypiorek. Ja wciągam takie bez dodatków, ale z ryżem basmati na pewno dobrze przysiada.

piątek, 5 lutego 2010

Pasztet pieczarkowy z ciecierzycy

500 g ciecierzycy
3-4 cebule
300g pieczarek
seler
1 duży ziemniak
pietruszka korzeń
marchewka
3 jajka
przyprawy: liść laurowy, ziele angielskie, majeranek tymianek, kolendra, kminek, sól, pieprz, papryka słodka, oregano, bazylia, zioła prowansalskie, koperek, co kto lubi

Ciecierzyce trzeba namoczyć przez około 12h w sporej ilości wody, żłopie strasznie i powiększa się przynajmniej 2 razy. Zalać świeżą wodą i gotować z włoszczyzną, ziemniakiem i przyprawami "zupnymi" przez około 1,5h. W tym czasie można zeszklić cebulę i dodać do niej pieczarki, z pieczarkami smażyć nie dłużej niż 5min. Do cebuli dodać resztę przypraw, tak "od serca",bo soczewica tak jak soja mocno chłonie. Odcedzić Cieciorkę, wyjąć liście laurowe i ziele angielskie. Dorzucić cebulę i pieczarki, zmiksować. Ubić jajka, wymieszać dobrze z masą pasztetową. Wylać na wysmarowaną masłem i posypaną bułką tartą formę do pieczenia. Wrzucić do nagrzanego do 180 stopni piekarnika i piec około godzinę.
Ja dodatkowo na wierzch wyrównanej masy posypałam pestkami dyni, i pokroiłam cieniutko kilka plastrów masła, żeby się pasztet za bardzo nie wysuszył. Następna partia pasztetu (który znika w tempie ekspresowym) zostanie zapgrejdowana o oliwki :))) już się moczy.

czwartek, 4 lutego 2010

Indyk w sosie sojowym

Jeden z faworytów wśród dań prostych. Jak zrobić coś z niczego w szybkim tempie. I got it from my mama.

Indyk
Czosnek
Pieczarki
Sos sojowy ciemny
Makaron pene lub ryżowy gruby dla tych co nie mogą mąki

Indyka w kostkę, dodać wyciśnięty czosnek, zalać porządnie sosem sojowym. Jak jest na to czas można tak zostawić na godzinę, żeby się przegryzło. Wrzucić na rozgrzaną patelnię, podsmażyć, dodać pieczarki, po 5 min dolać jeszcze trochę sosu sojowego i wrzucić ugotowany makaron. Dobrze wymieszać, smażyć jeszcze kilka min. Jak za mało sosu można dodać więcej (ja lubię jak jest dużo). Doprawić pieprzem, ewentualnie ostrą papryką.

czas przygotowania: max 20min

wtorek, 2 lutego 2010

Pralinki

Ostatni weekend spędziłam z Anną w kuchni. Mocno urodzinowo, mocno alkoholowo i zdecydowanie zbyt słodko. Na wszelki wypadek wagę omijam jak śmierdzące jajo (chciałam napisać szerokim łukiem, ale że to blog o jedzeniu pomyślałam, że jajko będzie bardziej obrazowe). Luty okazuje się być miesiącem obfitującym w urodziny
(podobnie z resztą jak i styczeń). Zaczynając od mamy Anny (która sama powinna odpalić bloga kulinarnego) kończąc na wujku bez nogi. Ten weekend należał do mamy Anny, Oli i mnie i pralinek, które uznałyśmy za wspaniały pomysł na prezent (zrobiłyśmy ich milion) :))) KATASTROFA!

Pralinki czekoladowe z whiskey

200 g ciemnej czekolady
200 ml śmietanki kremówki
6 łyżek brązowego cukru
1-2 łyżki masła
whiskey -podobno dodaje się 2-3 łyżki, my dałyśmy prawie pół szklanki :))))
płatki kokosowe, migdały, pistacje i kakao do obtoczenia
do środka można wcisnąć migdały, orzechy laskowe i co kto lubi

Połamaną czekoladę roztopić w kąpieli wodnej (uwielbiam to poetyckie określenie). Dodać alkohol. Śmietanę ubić z brązowym cukrem, podgrzać w rądelku i dodawać do czekolady stopniowo, cały czas ubijając. Dodać masło (do jednej partii nie dodałyśmy i też wyszło, nie czułyśmy różnicy, pewnie dlatego, że czekolada sama w sobie jest tłusta i może to masło jest w sumie zbędne). Do masy dodałyśmy zmiksowane na małe kawałki migdały. Taką masę wrzucamy do lodówki, żeby zastygła (na 3-2h). Jak już zastygnie, formujemy kulki w szybkim tempie, bo masa się roztapia. Do środka kulki można wrzucić jeszcze całego migdała bądź orzecha laskowego. Kuli obtaczamy na zmianę w płatkach kokosowych, pistacjach, migdałach lub gorzkim kakao.

Pralinki z białej czekolady z rumem

240 g białej czekolady
1/4 szklanki śmietanki kremówki
1 łyżka jasnego rumu
zmiksowane migdały
płatki kokosowe, pistacje do obtoczenia

Czekoladę topimy w kąpieli wodnej, dodajemy alkohol, w przepisie jest łyżka, my oczywiście dałyśmy dużo więcej, ale przez to masa była później krnąbrna i nie chciała dobrze zastygnąć, więc jeśli ktoś chce żeby czuć było bardziej alkohol, to pewnie lepiej dodać spirytus, bo daje się go mniej i masa wyjdzie gęstsza. Dodajemy ubitą i podgrzaną śmietankę i migdały, ciągle ubijając. Gotową masę wrzucamy do lodówki na kilka godzin, potem postępujemy jak wyżej. Obowiązkowo wylizujemy miskę po masie. Mimo, że nie jestem fanem białej czekolady - polecam, niesamowite przeżycie ;)

Pralinki kawowe z brandy

150 g gorzkiej czekolady 70%
50 g śmietany kremówki 30%
75 g miękkiego masła (tu znowu dałyśmy dużo mniej)
1 łyżeczka brandy (tu znowu dałyśmy więcej)
• 10 g (około 1 pełnej łyżki) miodu (nie dodałyśmy bo się skończył)
• 2 g (około 1 czubata łyżeczka) rozpuszczalnej kawy espesso w proszku
• około 4 - 5 łyżek kakao do obtoczenia

Czekoladę roztopić w kąpieli wodnej. Śmietankę ubić i podgrzać, dodać kawę. Śmietanę ubić razem z czekoladą, dodać brandy i masło. Masę wrzucić do lodówki na kilka godzin, potem formować kulki i obtaczać w gorzkim kakao. Można też formować różne dziwne kształty, niekoniecznie kulki

Wszystkie czekoladki przechowujemy w lodówce. Przepisy zaczerpnięte z Kwestia Smaku nieco zapgrejdowane, głownie z powodu sympatii jaką się darzymy z alkoholem + nieco ujednolicone wykonanie, żeby było prościej. Czasochłonne są pralinki, ale zdecydowanie warte zachodu.