Cook with Gunther und Hilde or die

Ten blog nie jest kontynuacją naszego sławetnego bloga o przygodach gunthera i hilde. jednakże dotyczy tych samych osób. powstał tylko po to aby wyciąć wszystkich fake ass kucharzy na całym świecie i aby nasze pomysły na gotowanie zawitały w każdym domu. a tak na prawdę to robimy dużo jedzenia i czasem nawet nam smakuje. jednakże często zapominamy co robiliśmy dobrego i ten blog jest po to żeby nie zapomnieć. przepisy często są żywcem rżnięte z internetu lub książek kucharskich, czasem wymyślamy coś sami, a czasem tylko tuningujemy formułę. w każdym razie znajdą się tu tylko same przepisy na paszę, może czasem jakaś krótka modlitwa...

środa, 31 marca 2010

budyń, galaretka, mrożone owoce

Dwa proste i szybkie desery. Wszyscy znają, chyba wszyscy lubią.

Galaretka z owocami i kremem z serka mascarpone

1 opakowanie owoców mrożonych (jakie kto lubi), albo ok 400 gram świeżych jeśli jest sezon na np truskawki. O tej porze roku lepiej mrożone.
2 banany
2 galaretki (ja lubię wszystkie czerwone)
1 serek mascarpone (400gram)
1 śmietanka kremowa (300ml)
płatki migdałowe

Wrzucam do miski owoce, nie rozmrażam ich, bo wtedy puszczają sok. Dorzucam do nich banany pokrojone w plastry. Zalewam galaretką. Wstawiam do lodówki, aby galaretka się ścięła. Jeśli użyjesz mrożonki nastąpi to na prawdę szybko.
Krem:
Ubijam bitą śmietanę. Dodaję ok 2 łyżki cukru pudru i serek mascarpone. Delikatnie ubijam aż wszystko dokładnie się wymiesza. Dodaję płatki migdałowe. Jak już galaretka się ładnie zetnie wykładam na nią masę. Szkoda, że nie mam chwilowo aparatu, bo zrobiłabym zdjęcie. Wygląda apetycznie.

Budyń waniliowy z malinami

2 opakowania budyniu waniliowego
1 litr mleka (używam sojowego, albo ryżowego, niesłodzonego)
1 opakowanie mrożonych owoców, ja najbardziej lubię maliny, ale mieszanka też wjeżdża dobrze.

Gotuję budyń (wg przepisu z opakowania) rozlewam do 4 salaterek. Do rondelka wrzucam owoce i podgrzewam aż się roztopią i zamienią się prawie w sos. Jeśli są to owoce inne niż maliny dodaję troszkę soku malinowego.

Budyń polewam sosem. Pycha!

Indyk duszony w ajwarze

Ajwar to jest gość. Wymyślili go na Bałkanach. Jest on pastą w której skład wchodzi głównie bakłażan, papryka, pomidor i ocet. Moja mama często dodawała do gulaszu. Mniam mniam mniam. Ja osobiście mogę zjeść pół słoika łyżką na surowo, a drugie pół jak nikt nie widzi, w ukryciu, bo to trochę głupio zjeść tak cały słoik ajwaru na raz.

A jak nie łyżką go zjem to robię z nim na przykład tak:

0,5 kg piersi indyka
2 cebule
1 czerwona papryka
czosnek (3 ząbki)
kilka pieczarek
papryka ostra mielona
pieprz
sól

Cebulę kroję w piórka. Wrzucam na patelnię. Indyka kroję na "plastry" ok 2cm grubości. Jak cebula się zeszkli dorzucam do niej indyka, a na niego wyciskam przez praskę czosnek. Następnie kroję paprykę również w piórka, dorzucam do indyka. Szatkuję pieczarki, dodaję do reszty. Czekam kilka minut aż się poddusi i dodaję ajwar, przynajmniej pół dużego słoika :))) ale zwykle nawet więcej bo ja ajwar bardzo lubię. Doprawiam pieprzem, solą oraz papryką ostrą w ilości odpowiedniej dla podniebień konsumentów. Duszę kolejne 10-15 min i gotowe. Dobrze wjeżdża z kiszonym ogórkiem bądź kapustą. Gutek je z ziemniakami, moja mama często robiła nam do takich rarytasów knedliki.

Ave ajwar!