Cook with Gunther und Hilde or die

Ten blog nie jest kontynuacją naszego sławetnego bloga o przygodach gunthera i hilde. jednakże dotyczy tych samych osób. powstał tylko po to aby wyciąć wszystkich fake ass kucharzy na całym świecie i aby nasze pomysły na gotowanie zawitały w każdym domu. a tak na prawdę to robimy dużo jedzenia i czasem nawet nam smakuje. jednakże często zapominamy co robiliśmy dobrego i ten blog jest po to żeby nie zapomnieć. przepisy często są żywcem rżnięte z internetu lub książek kucharskich, czasem wymyślamy coś sami, a czasem tylko tuningujemy formułę. w każdym razie znajdą się tu tylko same przepisy na paszę, może czasem jakaś krótka modlitwa...

czwartek, 28 stycznia 2010

zupa brokułowo-szpinakowa

Lubię takie proste przepisy, szczególnie w środku sesji, kiedy czasu brak.
Przepis znowu z mojego ulubionego whiteplat'a
1 brokuł
2 cebule
50 gram serka filadelfia, albo jakiegos podobnego
łyżka oliwy
100gram szpinaku
100gram orzeszków nerkowca
1 litr wywaru z jarzyn, albo kostka rosołowa
pieprz, sól, gałka muszkatałowa

Celulę zeszklić na oliwie w garnku, dodać wywar i wrzucić brokuła w kawałkach. Gotować około 10min, dodać resztę składników i gotować kolejne 10min. Doprawić. Wszystko zmiksować. Gotowe.

środa, 27 stycznia 2010

pasztet sojowy


Tanie i dobre :) no i proste proste drut.
opakowanie soi (350 g)
1 średni ziemniak
1 pietruszka
1 mała marchewka
2-3 cebule
kawałek selera
1 jajko lub 2 (ja dałam jedno, ale w innych przepisach widziałam, że na taką ilość soi daje się zwykle 2, z 1 wyszło też dobrze)
czosnek (ja dałam 4 ząbki, bo lubię czosnek)
łyżka oliwy
ok łyżka masła
przyprawy (liść laurowy, ziele angielskie, tymianek, majeranek, curry, cynamon, imbir, kumin, papryka ostra, pieprz sól) w ilości dużej, proporcje w zależności od indywidualnych preferencji)
można też dodać sosu sojowego, niektórzy dodają też trochę musztardy.
można też dorzucić dla urozmaicenia różne gadżety, ja np dodałam wiórki kokosowe i pestki dyni, ale na pewno pasują też orzechy i słonecznik, rodzynki.

soja zanim się z nią cokolwiek zrobi musi sobie postać w wodzie około 12 godzin więc najlepiej ją zostawić zalaną zimną wodą na noc
Jak już namoknie, odlewamy wodę i zalewamy znowu, stawiamy na kuchence i gotujemy około 2 godziny aż dobrze zmięknie. Do tego dorzucamy wszystkie warzywa poza cebulą oraz ziele angielskie, tymianek, liść laurowy, majeranek. reszta później, ważne żeby przypadkiem nie dodać soli, podobno to źle i sól trzeba na końcu. Cebule należy zeszklić na oliwie na patelni. zeszklić - nie zbrązowić. Jak już się soja ugotuje, odlewamy wodę i wyjmujemy liść laurowy i ziele angielskie. dorzucamy cebulę, jajko i resztę przypraw. przypraw nie należy żałować bo soja nie ma za bardzo sama w sobie jakiegoś specjalnego smaku, wchłonie wszystko. następnie należy wszystko zmiksować, na końcu dodać dodatki i dobrze wymieszać. masę sojową wylać do posmarowanej tłuszczem i posypanej bułką tartą formy do pieczenia. Wyrównać, ja posypałam jeszcze na górze słonecznikiem i pestkami dyni i odrobiną masła (tarka) żeby się nie wysuszyło za bardzo. Piec około godzinę w 180 stopniach, pod przykryciem, na koniec można zdjąć pokrywkę czy folię, żeby ładnie się przyrumieniło.

wersja II

Zanim dorzuci się jajka można odłożyć część masy sojowej, zmieszać ją np. z łyżeczką koncentratu pomidorowego, wrzucić do słoika i odstawić do lodówki, bez pieczenia. do pieczywa idealne.

poniedziałek, 25 stycznia 2010

krem marchewkowo-imbirowy


Sesja sesją, ale są Adama urodziny więc Pancernik na dzisiejszą kolację gotuje, zamiast siedzieć w bibliotece i się uczyć. no, ale skoro już ugotowała i jej wyszło takie dobre to się podzieli, bo później zapomni, poza tym zawsze to jakaś wymówka, żeby te 5 min później zasiąść nad książką.

1 kg marchewki, no może trochę więcej, jak zwykle nie wiem, dużo w każdym razie.
3 ziemniaki
2 litry wywaru z warzyw
spory kawałek imbiru (jakieś 3cm)
3 średnie cebule
3 ząbki czosnku
kumin
cynamon
kurkuma
sól
pieprz
ostra papryka
1/5 kostki masła
sok z cytryny

Cebule dusić na maśle, na małym gazie, jak się zeszkli do dodać pokrojony na kawałki imbir i czosnek, potem przyprawy. po kilku minutach dodać pokrojone w kostkę ziemniaki i marchewkę. chwilę dusić, potem zalać wywarem. gotować jakieś 30-40 min aż marchewka zmięknie, następnie zmiksować i jeszcze kilka min podgotować. można podawać ze śmietaną, ja wole bez bo nie jest takie tłuste i ciężkie, ale amatorów śmietany jest pewnie więcej.


Zmiksowałam 2 różne przepisy. Na prawdę dobre wyszło więc polecam. mniam..

niedziela, 24 stycznia 2010

ciasteczka owsiane bez mąki

ciasteczka są banalnie łatwe i robi się je mega szybko.nie trzeba miec wyrzutów sumienia specjalnie, ze się jak się je zje, bo są super zdrowe i praktycznie nie mają cukru. można w nie wrzucić wszystko co wiewióry lubią najbardziej. w sam raz na wieczór z sesją.

2 jajka
Łyżka masła
ok 1 szklanka otrębów owsianych/płatków owsianych, może troszkę więcej
Bakalie (orzechy, daktyle, żurawina, słonecznik, dynia, suszone figi, morele .... co kto lubi)
mrożone owoce
2łyżeczki kakao
cynamon
banan
następnym razem dodam też kawałki czekolady
Ja wykorzystałam moje domowe musli, gdzie było trochę sezamu, siemienia lnianego, prazonego amarantusa, płatków kokosowych i pewnie czegos jeszcze)
Jeśli doda się dużo bakalii i owoców, można zapomnieć o cukrze, wychodzą wystarczająco słodkie.

Z białek ubić pianę, żółtka utrzeć z miodem/cukrem i masłem. Dodać otręby i bakalie (daktyle, morele i takie tam zmielić wcześniej), dodać pianę z białek cynamon, zmielonego banana. wszystko razem zmieszać i łyżką, albo paluchami (lepi się strasznie, ale za to później jest co wylizywać....jami) wykładamy na blachę formując ciasteczka, następnie wrzycamy do piekarnika na 180 stopni, na okolo 15min.

:)