Cook with Gunther und Hilde or die

Ten blog nie jest kontynuacją naszego sławetnego bloga o przygodach gunthera i hilde. jednakże dotyczy tych samych osób. powstał tylko po to aby wyciąć wszystkich fake ass kucharzy na całym świecie i aby nasze pomysły na gotowanie zawitały w każdym domu. a tak na prawdę to robimy dużo jedzenia i czasem nawet nam smakuje. jednakże często zapominamy co robiliśmy dobrego i ten blog jest po to żeby nie zapomnieć. przepisy często są żywcem rżnięte z internetu lub książek kucharskich, czasem wymyślamy coś sami, a czasem tylko tuningujemy formułę. w każdym razie znajdą się tu tylko same przepisy na paszę, może czasem jakaś krótka modlitwa...

niedziela, 22 marca 2009

szarlotka Pancernicusa

specjalnie dla Anny.

ciasto:
1 jajko
1/4 kg mąki orkiszowej (wersja mniej zdrowa to zwykła mąka)
troszkę cukru
3 łyżki oliwy
120 gram masła
można też dodać trochę chemii w postaci zapachu migdałowego, ale nie trzeba jeśli chce się zmniejszyć ryzyko zachorowania na raka.

z tego trzeba wyrobić ciasto, wsadzić je na trochę do lodówki, żeby zrobiło się twarde. potem podzielić na pół. Pierwszą połową wyłożyć blachę, wsadzić do piekarnika (200 stopni) na jakieś 15 min

potrzebne jest dużo jabłek, które trzeba obrać i pokroić na kawałki (ni to plastry ni to coś) wrzucić do gara i troszkę podgotować z cynamonem. Ja do jabłek nie dodaję cukru, ale jak ktoś słodzi herbatę więcej niż 3 łyżeczki to może sobie dosypać trochę.

Jak jabłka się zrobią to trzeba je wyrzucić na to ciasto co się już upiekło w 15 min. Następnie należy wyciągnąć drugą połowę ciasta i starkować ją na jabłka. Posypać migdałami. Wrzucić do piekarnika na ok. 30 min i gotowe!!!

Brak komentarzy: